Koszyk 0

Sukces! Twoje zamówienie zostanie dostarczone gratis. Brakuje 300 zl do darmowej dostawy.
Osiągnięto limit, nie posiadamy więcej.

Zostaw komentarz do zamówienia
Razem Za darmo
Zobacz koszyk
Wysyłka, podatek oraz kody zniżkowe zostaną policzone podczas checkoutu

Twój koszyk jest pusty.

Zawiła historia popularnej bluzy

Bluza to jedna z najwygodniejszych części garderoby i chyba obowiązkowa pozycja w każdej szafie. Przez długi czas bluzy (głównie te z kapturem) zarezerwowane były dla sportowców albo kojarzyły się z światkiem przestępczym, dresiarskimi stylówami i gangsterskim luzem. I mimo, że dziś nie wyobrażamy sobie ciuchowej kolekcji bez co najmniej jednej wygodnej bluzy, jej historia paradoksalnie jest trochę… niewygodna. Zastanawiałeś się kiedyś w jaki sposób zaczęła się ogromna popularność tego elementu garderoby? Jakie momenty okazały się zwrotnymi w jej dziejach? Które modele szczególnie zapisały się na kartach historii? Poniżej po krótce wyjaśniamy fenomen bluzy.

 

 

Niewygodna historia wygodnej bluzy

Cofnijmy się do XX wieku, a dokładniej – do lat 30-tych. To właśnie wtedy, znana doskonale firma Champion Products, połączyła wygodną, sportową bluzę z jeszcze wygodniejszym kapturem. Początkowo bluza spełniała raczej rolę warstwy docieplającej i nikt nie myślał o niej jako o wyhajpowanym elemencie garderoby. Noszona przez sportowców i pracowników fizycznych, miała zapewniać wygodę i komfort termiczny. Doskonale swoją misję wypełniała, dlatego też szybko jej popularność zaczęła zataczać coraz szersze kręgi. Wkrótce zaczęła być charakterystycznym strojem młodzieży i drużyn szkolnych, a wersja opatrzona herbami, emblematami i numerami stała się licealnym klasykiem rodem z USA. Taki stan rzeczy utrzymywał się przez kilkadziesiąt lat i dopiero ok. 40 lat później, bluza wyszła poza licealne mury. Czy to dobrze? Trudno powiedzieć. Luźne okrycie wierzchnie, najczęściej wyposażone w kaptur, stało się atrybutem graficiarzy, skejtów i hip-hopowców, ale także swoistym mundurem członków gangów, kieszonkowców i dilerów. W latach 70-tych dzieciaki z dzielnic biedy (tzw. stick-up-kids) wkładały bluzy typu hoodie, aby z twarzą anonimowo zakrytą kapturem, móc dokonywać drobnych napadów. Bluza stała się symbolem wszystkich tych, którzy obracali się na marginesie tego, co legalne.

Zwrot akcji, który zmienił myślenie o bluzie

W 1976 roku na ekrany kin wszedł film Rocky (w tytułowej roli oczywiście Sylvester Stallone), opowiadający historię obiecującego boksera, pracującego jednocześnie dla miejscowego gangstera. Film pokazywał historię chłopaka z nieciekawą przeszłością, który dostał życiową szansę. Kiedy trenował ubrany w szarą bluzę, świat widział w nim swojego bohatera. Był bowiem doskonałym przykładem chłopaka z ulicy sięgającego po marzenia, z którym można się utożsamić. Szara bluza stała się symbolem tej moralizatorskiej opowieści i świetnie wpisała się w przysłowiowe „od zera do bohatera”.

 

Ciemna strona kaptura

Rosnąca popularność rapu w USA, powodowała coraz większe zainteresowanie bluzami typu hoodie. Kaptur coraz bardziej kojarzył się z młodzieżą afroamerykańską i latynoską, a uprzedzenia do "czarnych dzieciaków w kapturach" rosły. Bluza stała się też istotnym elementem bulwersującej sprawy, jaka miała miejsce na Florydzie w 2012 roku. Pewnego wieczoru w miejscowości Sanford, ochotnik straży sąsiedzkiej George Zimmerman, zastrzelił w ciemnej uliczce zakapturzonego czarnoskórego chłopaka, będąc przekonanym, że ma do czynienia z przestępcą i działa w obronie własnej. Co ciekawe, są przyznał mu rację i oczyścił z winy. Sprawa ta wstrząsnęła Ameryką i dała początek wielu dyskusjom dotyczącym stereotypów i konotacji związanych z ubiorem. Kaptur stał się również motywem przewodnim akcji przeciwko rasizmowi i przemocy.

 

Hype się zgadza, czyli bluza dziś

Następująca demokratyzacja bluzy z kapturem sprawiła, że dziś noszą ją zarówno członkowie subkultur jak i ludzie, którzy lubią wygodę oraz miejski styl. Mimo, że kaptur nadal postrzegany jest w pewnych aspektach jako symbol izolacji i atrybut outsiderów, bluzę z pewnością znajdziesz w szafie każdego mieszkańca globu – bez względu na to co robi, ile ma lat i jakie są jego przekonania. Wystarczy, że w wyszukiwarkę wrzucisz takie nazwisko jak np. Mark Zuckerberg. Większość zdjęć jest dowodem na to, że hoodie to numer jeden w jego garderobie, nawet podczas oficjalnych eventów czy wystąpień! Inny przykład? Z pewnością kojarzysz postać Dustina z bijącego rekordy popularności serialu Netflixa Stranger Things? W pierwszym odcinku drugiego sezonu bohater ma na sobie fioletową bluzę z kapturem ze szkieletem brontozaura. Model pochodzi z archiwalnej kolekcji Muzeum Nauki w Minnesocie. Fani serialu tak bardzo zapragnęli ją mieć, że placówka postanowiła wznowić sprzedaż. Kiedy bluza pojawiła się w ofercie, zainteresowanie było tak duże, że strona internetowa muzeum nie wytrzymała liczby użytkowników i padły serwery. Ostatecznie placówka sprzedała ponad 10 tysięcy bluz, zarabiając 400 tysięcy dolarów. 

Na przełomie lat bluza przeszła wiele, by w końcu stać się trendem na stałe wpisanym w miejską kulturę i styl. I raczej nic nie wskazuje na to, aby w przyszłości miało się to zmienić. A jak jest u Was? Lubicie? Nosicie? Ile bluz macie w swoich szafach?

Sprawdź bluzy od Phenotype!